piątek, 7 maja 2021

„Dawno, dawno temu… we śnie” – Liz Braswell | Recenzja

A co gdyby Śpiąca Królewna się nie obudziła?

Wszystkie tomy „Mrocznych baśni” mam już od jakiegoś czasu na półce, lecz udało mi się przeczytać na razie dwa. Pierwszym z nich był „Cierń klątwy”, czyli zmieniona historia Pięknej i Bestii. Moim następnym wyborem było „Dawno, dawno temu… we śnie”, a więc opowieść o Śpiącej Królewnie. Już na samym wstępie mogę z łatwością stwierdzić, że tym razem bawiłam się znacznie lepiej.

Smok został pokonany. Książę jest w zamku – gotowy obudzić Królewnę pocałunkiem. Jednak gdy jego usta dotykają warg dziewczyny, Książę zasypia. Ma jeszcze szansę uratować Królewnę i jej poddanych… we śnie. Musi się śpieszyć, bo szpiedzy Czarownicy czyhają na Aurorę na każdym kroku. Czasu jest mało, ale jedno jest pewne. Ta bajka jeszcze się nie skończyła.

Nasłuchałam się mnóstwo komentarzy, że książka jest nudna, że nic się nie dzieje, ze Aurora tylko snuje się po zamku i nie wie co ma robić. I szczerze? Te osoby chyba tylko przeczytały początek, bo już na dziewięćdziesiątej stronie zostajemy rzuceni w taki wir akcji, że z wrażenia aż zapomniałam, jak nudne życie miała Królewna na zamku. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy faktycznie mogliby mieć takie odczucia, że w pierwszych rozdziałach nic się za bardzo nie dzieje, lecz moim zdaniem to tak nie do końca. Jakby taki zabieg ma swój sens, ale by go zrozumieć, trzeba zapoznać się z całością. Wszystkie „niedociągnięcia” lub nuda, która towarzyszy nam z początku historii, są napisane w jakimś celu. To tak miało wyglądać. Ale jeśli ktoś poddaje się przed setną stroną i już wtedy wydaje opinie, to chyba mija się to z czymkolwiek, prawda?

Przygody Aurory są naładowane zwrotami akcji, walkami z demonami, licznymi pułapkami, iluzją… To w końcu sen. Nie można być niczego pewnym. Były momenty, które pochłonęły mnie w całości, a były i takie, które ciekawiły mnie mniej. Ale od ostatniego czasu trafiam na same złe książki, więc „Dawno, dawno temu… we śnie” odrobinę przywróciło mi wiarę w twórczość autorów. To też nie tak, że to wspaniałe arcydzieło. Nie, nie. To lektura, do której raczej nie zamierzam już wracać, ale cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z nią. Próbuję ją nieco obronić, bo zdobywa niższe oceny od „Cierń klątwy”, a uważam, że ta część jest o poziom wyżej.

„Jeśli nie odczuwasz strachu, to nie można mówić od odwadze, prawda? Jeśli się nie boisz, nie musisz przezwyciężać samego siebie, żeby dokonać czegoś dzielnego.”

Zauważyłam też błąd w druku, bo raz nagle miałam po prostu kompletnie inny rodzaj czcionki. I nie, to nie było wspomnienie, zmienienie perspektywy, nic z tych rzeczy. A nawet jeśli, to w poprzednich przypadkach tak nie było. Wszystko było pisane tym samym stylem, dlatego też zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ni stąd, ni zowąd coś aż tak wyróżniającego tekst. Być może omyłka, być może celowy zabieg, choć wątpię.

Reasumując, nic wybitnego, ale dość dobrze się bawiłam. Nie ma tam niesamowitych postaci, do których pałam sympatią, lecz sama historia jest ciekawa i uważam, że warto się z nią zapoznać.

Trzymajcie się i do następnego! 💋

12 komentarzy:

  1. Jakoś nie czuję potrzeby czytania tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie moja bajka więc nie będę czytać ;)

    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też wspominam ją jako sympatyczną lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś mnie interesowała, ale teraz już nie planuję po nią sięgać

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja :) Jeżeli ta książka trafi w moje ręce, chętnie ją przeczytam. Myślę, że każdą historię warto poznać bliżej :)
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie sięgnę po tę serię, ale bardzo fajna recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Błędy w druku czasem się zdarzają, ale szczerze dla mnie to nie ma żadnego znaczenia nawet jeśli książka jest wartościowa. Nie myli się tylko ten kto nic nie robi :)

    Jeśli chodzi o książkę to księżniczki, smoki i demony to kompletnie nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że mimo wszystko dobrze się przy niej bawiłaś, ale ja nie jestem zainteresowana jej lekturą.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie poznam, jeśli wpadnie w moje ręce ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze tej, ani podobnej książki. U mnie póki co królują kryminały i powieści obyczajowe. Może kiedyś zapragnę czegoś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o tej książce, a brzmi całkiem nieźle, mimo że nie często sięgam po taką tematykę ;)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię, drogi czytelniku! Jeśli trafiłeś na mój post i postanowiłeś go przeczytać, proszę o zostawienie jakiegokolwiek znaku po sobie. Każdy komentarz daje mi ogromną motywację do dalszej pracy. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za poświęcony czas :)

Copyright © 2016 OD KSIĄŻKI STRONY , Blogger