Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topowa piątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topowa piątka. Pokaż wszystkie posty

08:00

5 ulubionych par książkowych | Topowa Piątka

5 ulubionych par książkowych | Topowa Piątka
Cześć! Witam was wszystkich w ten piękny, walentynkowy dzień. Mam nadzieję, że spędzacie go z osobami, które naprawdę kochacie. Postanowiłam dodać miłosny post o moich ulubionych parach książkowych i przyznam szczerze, że było to wyzwanie. O ile z pierwszymi trzema poszło jak z płatka, o tyle z dwójką pozostałych musiałam się nieźle namęczyć. Pary ustawiłam w kolejności od najbardziej do najmniej ukochanych. Zapraszam do czytania! 💕💕💕

1)
PENRYM I RAFFE z "Angelfall" Susan Ee
Penrym i Raffe skradli moje serce praktycznie od razu. Moja przygoda z książkami wtedy dopiero się rozpoczynała, a oni utwierdzili mnie w przekonaniu, że jestem na dobrej drodze. Uwielbiam tę dwójkę. Ich relacja jest po prostu niesamowita. Spotkali się przypadkowo, Penrym wykazała się niezwykłą odwagą, natomiast Raffe odwdzięczył się jej później. Teksty pomiędzy nimi są przezabawne, lecz zdarzają się te przeurocze. Nielegalny romans, ale jakie pozytywne przynosi skutki. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji, aby anioł oraz człowiek wciągnęli mnie w tę historię. PS. Raffe to mój mąż #1!
"– Ani słowa. Jeśli się odezwiesz, popsujesz moją fantazję ratowania z opałów niewinnej damy."

2)
GOSIA I MIESZKO z "Szeptuchy" Katarzyny Bereniki Miszczuk
Jeśli ktoś jest ze mną od początku, doskonale zdaje sobie sprawę, że seria "Kwiat paproci" jest jedną z moich ulubionych, gdyż wspominam o niej na każdym kroku. Więc oczywistością jest, że nie mogłoby zabraknąć mojego kolejnego męża oraz jego wybranki. Może i Gosławy początkowo nie lubiłam, ale od drugiej części jest już w porządku. Poza tym razem są genialni. Zazdrość Mieszka powala na kolana. Troszczy się o nią na swój własny sposób. I choć nie zawsze się zgadzają, między nimi jest wyczuwalna chemia i przyciąganie. Ta para zdecydowanie dodaje humoru w rozdziałach! Mieszko zrezygnował dla niej z wielu przyzwyczajeń. Ich pierwsze spotkanie będę wspominać z uśmiechem.
"Uroczo  proszę państwa, oto Gosława Brzózka  odrobinę przeterminowana i czerstwa, ale za to ma wizje w bonusie..."

3) 
ISEULT I AEDUAN z "Prawodziejki" Susan Dennard
W tym przypadku nie mamy oficjalnego związku i jest to po prostu moja fantazja, ale myślę, że bardzo prawdopodobna. Ta dwójka zaczęła dosyć specyficznie i niekoniecznie spodziewali się, że będą pałali do siebie jakąkolwiek sympatią. Początkowo też byłam nieco zdziwiona, ale przyjęłam ich z otwartymi ramionami. Co prawda, nie można ich zbytnio opisywać, by nie zdradzić szczegółów. Poza tym między nimi do niczego nie doszło, ale liczę na to, że wkrótce się to zmieni. Kibicuję im, gdyż to moje ulubione postacie z tej serii. Trzymam kciuki!
" Mhe verujta. Zaufaj mi, jakby moja dusza była twoją duszą."

4)
 SYDNEY I RIDGE z "Maybe Someday" Colleen Hoover
Tę książkę czytałam dawno, dawno temu. Wspominam ją dobrze i myślę, że za jakiś czas do niej wrócę. Relacja Syndey-Ridge jest dosyć inna, ponieważ Ridge ma dziewczynę, a Sydney nie potrafiłaby wplątać się w romans, ponieważ sama została zdradzona. Tutaj wszystko odbywa się na zasadzie spojrzeń, przypadkowych dotknięć, pisania wspólnie piosenek, "słuchania" muzyki i rozmowy. Ale mimo wykonywania zwyczajnych czynności, czuć jak między nimi iskrzy. Uważam, że zostało to przedstawione w piękny sposób, bo nie było fajerwerków i pocałunków. Dostaliśmy coś o wiele cenniejszego. Cieszę się, że ich dalsze losy zostały poprowadzone w ten sposób. Do samego końca nie mogliśmy być niczego pewni. Ta pozycja była pierwszą, która mnie wzruszyła.
"Nie chcę się z nią żegnać, skoro tak naprawdę wcale nie chcę, żeby odchodziła."

5) 
Nie potrafiłam wybrać kolejnej pary, gdyż żadna aż tak nie przypadła mi do gustu, aby ją tutaj ustawić. Dlatego wybór pozostawiam właśnie tobie! Jaka jest twoja ulubiona para książkowa? Podziel się swoją opinią w komentarzu! 
Pozdrawiam i do następnego 💖

11:55

5 najbardziej irytujących bohaterek książkowych | Topowa Piątka

5 najbardziej irytujących bohaterek książkowych | Topowa Piątka
Cześć! Topowa Piątka pojawiła się znacznie szybciej na moim blogu niż miałam w planach. Wytłumaczenie jest jedno: Nie zdążyłam przeczytać książki, którą aktualnie męczę. W związku z tym postanowiłam wstawić coś lekkiego, co umili wam czas podczas, gdy ja będę kończyła zaczętą lekturę. Dzisiaj przedstawiam pięć bohaterek książkowych, które naprawdę potrafiły być irytujące. Od razu zaznaczam, że dziewczyny ustawiłam w porządku alfabetycznym. Zapraszam!

1)
 DOREEN GREY z "Doreen" Ilany Manaster
Tę dziewczynę można przedstawić w dwóch płaszczyznach – Przed i Po przemianie. Jednak w obydwóch przypadkach irytowała na każdym kroku. Początkowo zakompleksiona nastolatka, która od razu nie wzbudzała żadnych pozytywnych emocji. Choć było mi jej w pewnym stopniu żal, zarazem czułam do niej niechęć. Użalała się nad sobą, zamiast wziąć się do roboty. Kiedy inni chcieli jej pomóc, obrażała się i płakała. Och, bez przesady. Gdy udało się jej zostać szkolną pięknością, dostając od ludzi wszystko, czego pragnęła, stała się jeszcze gorsza. Manipulatorka, nie posiadająca żadnych uczuć i niszcząca innym psychikę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że taka właśnie miała być, aczkolwiek próbowanie na siłę ściągnąć na siebie uwagę, sprawiało, że otwierał mi się nożyk w kieszeni. Już chyba wolałam rozhisteryzowaną kluchę niż apodyktyczną zołzę.

2)
JOSIE WOODWORK z serii "Selekcja" Kiery Cass
W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć postaci epizodycznej, choć równie mocno denerwującej jak inne w tym rankingu. Córka Marlee i Cartera Woodworków, pojawiająca się w dwóch ostatnich częściach sagi. Kiedy czytałam momenty z tą dziewczyną, zastanawiałam się jak cudowna lady Marlee mogła być mamą takiego bachora. Rozpieszczona zazdrośnica, nie szanująca tego, co posiadała. Mieszkanie w zamku, własna obsługa, uczestnictwo w balach i miliony prezentów nie wystarczały. Josie chciała być jeszcze ważniejsza i jeszcze bardziej zauważana. Naprawdę? NAPRAWDĘ?! Gdyby ktoś kradł moje ubrania, psuł moje tiary i wpychał się do spraw, do których nie powinien, udusiłabym tę osobę gołymi rękoma. Ta bohaterka przebiła nawet Ami i Eadlyn, gdzie obie często są wymieniane w takich zestawieniach. Cuda najwidoczniej się zdarzają!

3)
MEGAN z "The Call. Wezwanie" Peadara O'Guilina
Tę książkę skończyłam niedawno, jednak Megan była na tyle specyficzną osobą, że od razu trafiła na listę najbardziej irytujących bohaterek książkowych. Nad jej przypadłością nieco rozwodziłam się w recenzji tej powieści, jednak postanowiłam, że ponarzekam na nią jeszcze trochę. Przede wszystkim przeszkadza mi jej sposób wyrażania się – zbyt wulgarna jak na swój wiek. Potrafiła wyzywać swoją najlepszą przyjaciółkę od najgorszych. Ot tak. Bez powodu. Ale to przecież z miłości, taaa. Jestem pewna, że miała pełnić rolę postaci komediowej, ale cóż, nie wyszło jej. Żarty kompletnie nieśmieszne, a przyznaję, że bawią mnie czasem totalne głupoty. Tak tutaj czułam wyłącznie zażenowanie, że ktoś mógł w ogóle to powiedzieć. Zdecydowanie nie było mi jej żal, czytając co ją spotkało. I choć samego Conora nie lubiłam, rozumiałam jego nienawiść do rudej nastolatki. TRZY RAZY NIE, DZIĘKUJĘ!

4)
SŁAWA z serii "Kwiat paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk
Najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki mojej ukochanej serii. Towarzyszyła nam od samego początku, niestety. Gdy myślę Sława w głowie mam tylko obraz Joli Rutowicz. Nie chodzi mi o samo zachowanie, a wygląd. I oczywiście nie mam na celu nikogo tutaj obrażać (w sumie mam), po prostu widząc taką osobę, myślę sobie – pusta, głupia imprezowiczka, sypiająca z kim popadnie. Taka właśnie jest nasza Sława. Próbuje zeswatać Gosię z pewnym chłopakiem, lecz po paru dniach sama spędza z nim noc. Jej teksty są żenujące, styl bycia pozostawia wiele do życzenia i sama jej osoba jest irytująca. Kiedy dowiadujemy się o niej nieco więcej, poznajemy jej historię, to tak naprawdę nie lubimy jej tak samo mocno jak przedtem. Tylko wtedy dochodzi jej wieczne narzekanie, użalanie się nad sobą oraz ocenianie przyjaciółki. Widząc jej marne próby poderwania jakiegoś faceta, mam ochotę zwymiotować. Tej pani podziękujemy! Serię polecam z całego serca, ale trzeba liczyć się z tą drażniącą postacią i jej fioletowymi stringami. 

5)
VEE SKY z serii "Szeptem" Becci Fitzpatrick
Połączenie punktu 3 i 4, czyli najlepszej przyjaciółki jako postaci komediowej. Vee miała wprowadzać radość w rozdziałach, sprawiać, że się uśmiechniemy, zaśmiejemy z jej tekstu. Coś tam szepnie, coś skomentuje i ewentualnie pomoże w potrzebie. O ile dobra z niej koleżanka, o tyle śmieszek niekoniecznie. Taka typowa nastolatka, próbująca na siłę znaleźć chłopaka i choć twierdzi, że jest na diecie, pożera pączki z wielkim apetytem. Wypowiadane przez nią zdania są tak głupie, że aż łapałam się za głowę. Nadawanie pseudonimów typu Scotty Przystojniaczek, bawiło mnie, ale nie ze względu na to, że było to tak fantastyczne przezwisko. Nie, ono było po prostu durne. W ostatniej części to już w ogóle jej wątek był beznadziejny. Czuję, że zostało wciśnięte to naprawdę na siłę. Przez trzy pierwsze części Nora nie może powiedzieć jej prawdy, a gdy w czwartej chce to zrobić, hohoho, okazuje się, że Vee o wszystkim wie i też ma pewny sekrecik. Stanowczo mówię nie. To było najgłupsze wyjście z sytuacji. Poza tym nie lubiła Patcha, a tego nigdy nie będę w stanie jej wybaczyć 😂


Uff, udało mi się przebrnąć przez każdą z tych dziewczyn, choć było trudno. A wy jakich postaci damskich nie lubicie? Podzielacie moje zdanie czy wręcz przeciwnie? Zapraszam do dyskusji w komentarzach. A tymczasem dziękuję za przeczytanie tego postu i do następnego! 😗
Copyright © OD KSIĄŻKI STRONY , Blogger